Dziecko w podróży – sposoby na nudę

Wielogodzinna jazda pociągiem czy samochodem jest dla wszystkich dosyć uciążliwa. Czas się dłuży i nie bardzo wiadomo co robić, żeby mijał szybciej. Jeśli jedziemy bez dzieci, sprawa jest względnie prosta.

Możemy wyjąć książkę czy gazetę i zanurzyć się w lekturze, możemy wdać się w pogawędkę z pasażerem siedzącym tuż obok lub też założyć słuchawki i odciąć się od reszty świata, słuchając ulubionej muzyki. Jednak gdy towarzyszą nam dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym, to nie mamy wyjścia – trzeba się zająć dziećmi. W przeciwnym razie zakończymy podróż w nie najlepszych nastrojach, zmęczeni marudzeniem wynudzonych i nieustannie wiercących się małych podróżników.

Jeśli czytałeś „Inteligencję Twojego dziecka”, to wiesz już, że dbać o rozwój intelektualny czy emocjonalny swojej pociechy możesz wszędzie i praktycznie w każdych warunkach. Często rodzice nie doceniają tych możliwości, sądząc, że jedynie wtedy, gdy dziecko siedzi przy stole, grzeczne i wyprostowane, można je czegoś nauczyć. To jest ogromny błąd. Warto wykorzystywać różne naturalne sytuacje i okazje, by dostarczyć maluchowi potrzebnych mu do rozwoju bodźców.

Podróże idealnie się do tego nadają z kilku powodów. Po pierwsze masz w końcu dla dziecka czas, bo siedzisz unieruchomiony w jakimś pojeździe i raczej nie zajmujesz się pracą (o ile nie jesteś przypadkiem pracoholika, który pracuje zawsze i wszędzie ;)). Po drugie dziecku się nudzi, więc chętnie zgodzi się na każdą formę zabawy, jaką mu zaproponujesz. Uzna po prostu, że lepsze to, niż siedzenie w bezruchu i myślenie o niebieskich migdałach :).

Poniżej znajdziesz ćwiczenia edukacyjne i zabawy, które możesz przeprowadzić, jadąc z dzieckiem w pociągu. Większość z nich nadaje się także do wykorzystania podczas jazdy samochodem (o ile nie jesteś tą osobą, która prowadzi pojazd). Dobór zabaw zależy od wieku dziecka, ale część z nich jest uniwersalna i można je zastosować zarówno do zabaw z dzieckiem 5-letnim, jak i 10-letnim.

I. Zabawy z wykorzystaniem widoku za oknem:

1. Urządzamy konkurs: kto w przeciągu np. godziny dostrzeże więcej: rowerów, bocianów, samochodów marki Fiat, domów z kominem, przechodniów w czerwonej bluzce/koszuli itd.

2. Wykorzystujemy nazwy miast widniejące na mijanych stacjach. W jaki sposób? To zależy od wieku i umiejętności dziecka. Te dzieci, które uczą się dopiero literek, albo ich jeszcze w ogóle nie znają, literują nazwy miast razem z rodzicem. Te które potrafią – czytają same. Potem urządzamy dalsze zabawy. Załóżmy, że mijanym miastem jest RADOM.

a/ na jaką literkę zaczyna się to miasto? a jakie inne słowa znasz, które zaczynają się na tę samą literę?

b/ ile liter jest w tym słowie? spróbuj znaleźć inne wyrazy, które też mają 5 liter.

c/ czy z liter tego wyrazu można ułożyć inne słowa? (dar, rad, dom, moda, dam, modra)

d/ a jakie słowo powstanie, jeśli przeczytamy nazwę tego miasta od końca? MODAR. Jak myślisz, gdyby takie słowo istniało, co by mogło oznaczać? (świetne ćwiczenie na kreatywność)

e/ narysujemy na kartce kontur Polski, a potem kropeczkami pomogę Ci zaznaczyć, gdzie leży Radom, gdzie leży miasto, w którym mieszkamy i miasto, do którego jedziemy. Potem narysujesz trasę pociągu (oczywiście na nalegamy na matematyczną precyzyjność ;))

f/ spróbujmy utworzyć z pierwszych liter tego słowa wyrazy, które połączymy w jakieś śmieszne zdanie.
np. Radosne Ananasy Denerwują Oburzonych Mleczarzy.
albo: Reszta Aktorów Dekorowała Olbrzymie Mosty.
Zdania nie muszą mieć większego sensu – chodzi tylko o rozruszanie komórek mózgowych :).

3. Jedna z osób uczestniczących w zabawie patrzy przez okno i wybiera sobie w myślach dostrzeżony przez siebie obiekt/przedmiot/osobę/zwierzę – cokolwiek. Niech to będzie na przykład łąka. I mówi: Me sokole oko właśnie wypatrzyło coś na literę „Ł”. Pozostali próbują odgadnąć, co też ta osoba wypatrzyła. Potem zmiana ról.

dziecko w podróży

II. Zabawy z wykorzystaniem kartki papieru i czegoś do pisania.

1. Wąż słowny: dziecko pisze na kartce dowolny wyraz (np. pociąg), następna osoba dopisuje słowo rozpoczynające się na ostatnią literę tego wyrazu (np. garaż), kolejna dalej – według tej samej zasady („garaż” kończy się na „ż”, więc np. żaba). I tak dopisujemy, budując dłuuugiego węża ze słów.

2. Dziecko rysuje na górze kartki głowę wymyślonego stwora (inni nie podglądają). Potem zagina kartkę tak, by nie było widać całego rysunku, a jedynie same jego końcówki i przekazuje kartkę następnej osobie. Ta dorysowuje „fantazyjną” szyję i znowu zagina kartkę, zostawiając widoczne tylko koniuszki szyi. Następna osoba – używając własnej wyobraźni – dorysowuje tułów i znowu zagina kartkę. Ostatnia osoba kończy rysunek, dodając stworkowi nogi. Jeśli w zabawie biorą udział dwie osoby, to rysują poszczególne części ciała na przemian. Na koniec rozwijamy kartkę i podziwiamy całe dzieło :).

3. Dziecko wybiera sobie do narysowania jakiś przedmiot/obiekt/zwierzę, nie zdradzając rodzicowi, co ma na myśli. Następnie rysuje jeden dowolny element całości (kreskę, kółko, linię falistą – cokolwiek), a rodzic zgaduje, co to będzie. Nie odgadł? Dziecko dodaje więc na rysunku kolejny element i znowu rodzic zgaduje, co z tego powstanie. Maluch rysuje do momentu, aż rodzicowi uda się odgadnąć, co „artysta” ma na myśli :). Potem zmiana ról.

4. Inna wersja tej zabawy: dziecko rysuje jakiś element, nie mówiąc, co ma na myśli. Rodzic dorysowuje kolejny fragment, mając własną – zapewne inną – koncepcję rysunku. Potem następna osoba (lub znowu dziecko) dorysowuje coś, co mu pasuje, by uzupełnić rysunek. I tak na przemian uczestnicy zabawy dopełniają dzieła. Są tylko dwa warunki. Osoby nie mogą się porozumiewać między sobą i zdradzać innym, co rysują i jaką koncepcję całości mają na myśli. Drugi warunek – każdy dodawany element musi mieć sens, tzn. rysujący wie, czemu dany element ma służyć. Kończymy zabawę, gdy cały, wspólnie skomponowany rysunek jest gotowy.

5. Każdy z uczestników zabawy dostaje kartkę i dzieli ją na kilka rubryk – np pięć. W każdej z rubryk wpisujemy jakąś kategorię. Niech to będą przykładowo: 1. owoce i warzywa 2. ubrania 3. zwierzęta 4. imiona 5. czynności. To są tylko przykłady, Wasze kategorie mogą być zupełnie inne. Następnie wybieramy losowo jakąś literę i próbujemy wymyślić jak najwięcej słów, które pasują do danej kategorii i zaczynają się na tę właśnie literę. Dzieci potrafiące pisać zapisują wyszukane wyrazy, a te maluchy, które jeszcze nie opanowały sztuki pisania, mogą posłużyć się rysunkami.

III. Zabawy, do których potrzebujemy tylko własnej głowy – nic więcej 🙂

1. Czy to zwierzę? – jeden z uczestników zabawy wybiera sobie w myślach jakieś słowo (nazwę rzeczy, obiektu, osoby – jakikolwiek rzeczownik) a pozostali, zadając pytania, próbują to słowo odgadnąć. Warunek – muszą to być pytania ogólne, czyli takie, na które odpowiedź może brzmieć tylko „TAK” lub „NIE”. Przykłady pytań: Czy to jest zwierzę? Czy jest duże? Czy mieszka w lesie? itd.

2. Zagadki – to zabawa, którą wszystkie dzieci bardzo lubią. Świetnie się tu sprawdzają zagadki przyrodnicze, bo dzieci chętnie rozprawiają o zwierzątkach i chwalą się wiedzą na ich temat. Dla całkiem małych dzieci będą to zagadki proste (np. Co to za zwierzątko, co ma trąbę?), dla starszych – musimy się nieco bardziej wysilić. W serwisie SuperKid.pl, w dziale Chcę poznawać świat znajdziesz quizy przyrodnicze, do których możesz zajrzeć i poszukać ciekawych informacji. Albo trzeba będzie sięgnąć do zakamarków własnej pamięci i odtworzyć zasłyszane kiedyś ciekawostki ze świata zwierząt czy roślin. Oczywiście pozwalamy dzieciom, by również one zadawały nam zagadki. I nie musimy ich od razu odgadywać – czasami możemy poudawać, że zagadka sprawiła nam trudność :).

3. Układamy historyjkę. Jedna z osób zaczyna, podając pierwsze zdanie wymyślonej opowieści (np. Dawno temu żył sobie olbrzymi zając.). Kolejna osoba wymyśla dalszy ciąg, podając następne zdanie (Było mu smutno, bo wszystkie inne zwierzęta były dużo mniejsze od niego). I tak po kolei, wszyscy uczestnicy zabawy dodają kolejno mały fragment – za każdym razem wypowiadając tylko jedno zdanie, logicznie pasujące do poprzedniego.

Myślę, że w powyższych przykładach znajdziesz coś dla siebie i swojego dziecka, by umilić Wam obojgu czas długiej podróży. Zaaferowani zabawą – nawet nie spostrzeżecie, kiedy już będziecie na miejscu i trzeba będzie wysiadać :).

Jolanta Gajda, SuperKid.pl, autorka ebooków „ABC Mądrego Rodzica”

Wybrane dla Ciebie...